Sądzę, iż,warto to podkreślić, że student wychowywany przez pracowników szkół wyższych, asystentów i profesorów (których dalej będziemy nazywać nauczycielami), podlega równocześnie wpływom prasy i radia, telewizji i kina, rodziny i krewnych, znajomych i sąsiadów, kolegów i konduktorów w komunikacji miejskiej, sprzedawców i pracowników rad narodowych, działaczy politycznych i przedstawicieli władzy. Postawmy więc pytanie: czy wychowawca w szkole wyższej ma możność tak urabiać swoich wychowanków, aby przezwyciężyć wszystkie ujemne wychowawczo wpływy tego szerokiego środowiska, aby móc wpoić im właściwe zasady postępowania, nawet wbrew oczywistemu świadectwu codziennych doświadczeń, które uczą, że idąc wskazaną przez uczelnię drogą, nie wybiera się drogi najłatwiejszej? Przykłady znane nam z dziejów pokazują, że takie wychowanie jest możliwe, znamy bowiem przykłady wychowywania ludzi na bohaterów i męczenników. Trzeba się więc zastanowić, jak to jest możliwe.